Życie to to co nam się przydarza kiedy mamy inne plany.
wtorek, 14 marca 2006

Nocą spokojniej, czas by pomyśleć, czas by spisać to, co kotłuje się w mojej głowie.

Cięgle za czymś gonię, gonie by zapomnieć, biegnę by nie myśleć, i kiedyś budzę się i nie czuje tej wszechobecnej pustki, już nie patrzę w ścianę myśląc, co on robi, już nie czekam na znak od niego, zabiłam cos, co było sensem mojego życia przez tak długi czas.

Zabiłam skutecznie, patrzę na zdjęcia z tamtego okresu i nie płaczę, patrzę i już nie pragnę żeby wróciło, skoro mógł raz tak mnie skrzywdzić, zrobiłby to pewnie kolejny raz, i uznał, że wybaczę skoro raz to zrobiłam,’

Nie, nie, i jeszcze raz nie, nie pozwolę się tak traktować, nikomu

Nie chce już czekać na cos, co nie nadejdzie.

Otaczam się, więc jeszcze większa ilością pracy by czymś zapełnić pustkę po „życiu prywatnym”, którego już nie mam, i nagle zupełnie bez udziału woli spotykam kogoś.

Kogoś, kto mnie bawi, i denerwuje, kto raz zachowuje się jak stary doświadczony człowiek, innym razem jak dzieciak, którym jest,

A jednak mimo tego, potrafi zaglądnąć we mnie tam gdzie nikt przed nim nie zaglądał, tylko jemu powiem wiele rzeczy, tylko on ma wstęp do mojego świata,

Odpłaca mi tym samym, poznaje jego tajemnice słabości i już nie wiem cieszyć się z tego czy raczej nie…

Nie potrafię zapomnieć jego dotyku, ciągle mi go mało, a on potrafi całymi godzinami delikatni gładzic moje ciało, patrzy na nie i w jego oczach widzę zachwyt, dotyka mnie delikatnie jakbym była najdroższym skarbem, a jednocześnie potrafi wyprowadzić mnie z równowagi kilkoma słowami, trzaskam drzwiami i się wściekam a on się tylko uśmiecha, przeprasza, albo pyta, o co chodzi……..

Nie wiem nie potrafię tego określić, nie kocham go, i on chyba mnie też nie kocha, nie chce żeby mnie kochał, nie chcę sama się zakochać, niech zostanie jak jest, przynajmniej na jakiś czas, niech zostanie ta bliskość i te godziny spędzone razem, i niech zostaną te rozmowy prowadzone ukradkiem pracy, pełne podtekstów i żartów……..

Niech to zostanie, bo na razie mi z tym dobrze.

Tyle mnie tu nie bylo że aż wstyd,
niestety życie toczy sie ostatnio w zastraszającym tempie,
z niczym nie moge zdążyć, ciagle za czymż gonię,
ma to swoje plusy,
ale ma też masę minusów
wkoło mnie zrobiiła sie pustka, ale tak bywa jak poza praca nie ma sie czasu na nic innego, albo raczej nie ma sie siły na nic innego
poniedziałek, 13 lutego 2006

Nazbierało się sporo rzeczy do napisania, jakoś tak brakowało mi ostatnio czasu na codzienne notowanie rzeczywistości, trochę tez nastroju brakło.

A co chciałam zaznaczyć....temat pod tytułem ‘jak zniszczyć wole ćwiczeń w uczestniczkach stepu?”,  otóż wystarczy im zmienić instruktorkę, słowo.... w czwartek taki dramat stał się udziałem moim i koleżanki mojej, jako że z 5 dziewczyn które razem ze mną zaczęły na ówże step uczęszczać, zdrowe w czwartek byłyśmy we dwie to poszłyśmy tam we dwie, i o zgrozo zamiast miłej B zauważyłyśmy na sali blond łaskę pokrzykującą na grupę........... ja rozumiem że chciała się wykazać przed nieznana grupa, ale my naprawdę nie przyszłyśmy tam się zabić tylko poćwiczyć, dziewczyna zdrowo przesadziła i w którymś momencie grupa odmówiła ćwiczeń...o jakież było zaskoczenia panienki, kiedy usłyszała że my nie zamierzamy brać udziału w ogólnopolskim konkursie fitnes, a jak ona do niego ćwiczy to niech to robi na osobności a nie testując program na nas,

No a jutro znowu wtorek, ale jutro jest B i są walentynki a więc zamiast stepu czeka na nas sauna i okłady z miodu i masaże i jacuzi........no to wszystkie pójdziemy......

A wczoraj kolejna niedziela, tak chciałam się wyspać, nareszcie, niestety nie wzięłam pod uwagę ze w mieszkaniu oprócz mnie mieszka idiotka myśląca tylko o sobie, zazwyczaj nieobecna na weekend ten postanowiła jednak spędzić w mieście, o matko, ja nie rozumiem jak można było w niedziele , mój jedyny dzień kiedy mogę się wyspać zrobić mi pobudkę o 6 rano!!!!!!!!!! nie, nie wściekłam się tylko dlatego że wiedziałam że ma egzamin, więc pomyślałam że wstała tak rano bo ma go rano, koło 9 miałam już serdecznie dość jej ciągłego chodzenia tam i spowrotem po mieszkaniu, wstałam, w końcu i tak spać się nie dało, i omal nie padłam, bo lasia mi powiedziała że nie no egzamin na o 13, no ale przecież MUSIAŁA odśnieżyć samochód....o 6 rano przypominam..........no i umyć głowę i makijaż zrobić, nie no powiedzcie mi nie zabilibyście takiej?????????  Kto normalny potrzebuje 7 godzin żeby wyjść z domu???????? Tak dla jasności sytuacji w tygodniu kiedy ona ma do pracy na 13-ta to potrafi spać do 12....wtedy potrafi, tylko co mi z tego jak ja musze wstać i iść do pracy, jestem w stanie wkurzenia i jeszcze jeden taki wyskok i będzie się musiała wyprowadzić, mam jej serdecznie dość, w końcu jak nie wydaje teraz kasy na studia, bo je szczęśliwie w końcu skończyłam to stać mnie na mieszkanie samej, co prawda podyplomówka mi się marzy, ale jakoś sobie poradzę, bo z nią dłużej nie wytrzymam.

Za to popołudnie spędziłam na oglądaniu filmów, wiecie co nie przepadam za romansami, ale zachwyciła mnie wczoraj „Duma i uprzedzenia” w Indyjskiej wersji, ta feeria kolorów, żywych barw, radości , te przepiękne stroje,  ta wyeksploatowana do granic możliwości historia stworzona przez Jane Austin zyskuje tu świeżość, klimat Indii zamiast wiktoriańska Anglia, współczesność zamiast historii, polecam, taki lekki piękny film na wieczór.

W sumie więc poszłam spać w dobrym nastroju, po raz pierwszy od dawna niedziela nie skończyła się wpatrywaniem w zdjęcie, łzami i smutkiem.

Zdobyłam się na odwagę i wpisałam do wysłania w walentynki kartkę, dla Niego, z napisem „zawszę będę Cię kochać” tylko tyle nic więcej, i moje imię pod spodem, to nic nie da, ale jej nie wycofam niech się wyśle, ostatnia cegiełka do pożegnania.
czwartek, 09 lutego 2006

Czytając stare zapiski natknęłam się na taki zapis:

Przychodzisz i odchodzisz a ja ci na to pozwalam. Mam czas dla Ciebie gdy chcesz i nic nie żądam w zamian. Jak długo jeszcze stać mnie będzie na taka bezinteresowna przyjaźń? A może to nie przyjaźń, tylko mrzonki, głupie gadanie egzaltowanej panienki i depresyjnego maniaka, oboje uzależnieni od leków antydepresyjnych, uspokajających nie odróżniają teraźniejszości od wczoraj, dziś nie widza jutra.

Jaki los nas ze sobą zetkną, kto kazał nam się poznać i kto trzyma nas przy sobie i nie pozwala nam się rozstać? Nasze dni przeplatają się ze sobą, spotkania, słowa wyłaniające się z ekranów komputerów. Widzimy siebie i cieszymy się ze spotkania, a jednocześnie widzimy pustkę wkoło nas, obok nie ma nikogo, nie ma celów dla których warto być, nie ma dróg po których warto iść, nie ma wczoraj jest tylko dziś bo jutra tez nie ma.

Napisałam to dawno temu, niby nic z tego tekstu nie wynika, ale została z tej znajomości przyjaźń, i choć dziś nie widujemy się często oboje wiemy że wiele sobie nawzajem zawdzięczamy, już nie ma uzależnienia od leków, to była długa droga którą pokonaliśmy razem, czy było warto.....na pewno tak,

Dziś wiem że jeśli zadzwonię przyjedzie, nie pytając po co, jeśli on zadzwoni pojadę ja, ale pozostaje uczucie pustki, kiedy jesteśmy razem, nie umiemy stworzyć świata, istniejemy gdzieś obok siebie, jedyna płaszczyzna na której doskonale się rozumiemy zniknęła,

Dziś spotykamy się , opowiadamy sobie co się wydarzyło u nas od ostatniego spotkania, patrzymy na siebie zastawiając się gdzie podziało się uczucie która nas łączyło, a może nie było uczucia tylko mrzonki stworzone przez umysły zamroczone lekami, może tylko nam się wydawało że się kochamy,

A teraz po kilku latach, po wielu związkach z innymi nie potrafimy już tego uczucia odnaleźć. Czasami żałuje że się rozstaliśmy, czasami się jednak z tego cieszę, dziś cieszę się na spotkanie, jak co roku spotkamy się w rocznice naszej pierwszej randki, znów zadziwi mnie doskonała pamięcią, tym że pamięta więcej szczegółów tego spotkania, tym ze pamięta datę która ja musiałam odszukać w kalendarzu gdzie zapisane było miejsce i data pierwszego spotkania, znów popatrzę w jego szare oczy i pomyślę że warto było go poznać i kochać, nawet jeśli uczucie już minęło zostało cos trwalszego.......PRZYJAŹŃ  
środa, 01 lutego 2006

Pluje sobie w brodę, wyklinam od wczoraj..

Powód….

Ano mam trzy skrzynki pocztowe, i o ile z dwóch sprawdzam pocztę, co dzień to na trzecią zaglądam jedynie od czasu do czasu, i tak otwieram ja wczoraj chyba po miesięcznej nieobecności tam i co widzę……

Bardzo, ale to bardzo miły e-majl od pani dziennikarki, zapraszała mnie do udziału w programie, niestety nie miła mojego telefonu,

No piękny ze mnie ekspert, znaleźć mnie nie mogła, a wiadomość przeczytałam jedynie sześć dni po nagraniu programu…………………..

Pffffffffffffff

Moja sława poszła się puszczać pod mostem chyba ……………. a ja tak chciałam być panią z telewizji, ciekawe, kiedy mnie znowu zaproszą?

Biorąc pod uwagę, że jak mnie zaprosili to nawet nie przeczytałam zaproszenia na czas, to chyba nie prędko.

wtorek, 31 stycznia 2006

Następny raz z wczorajsza imprezowa ekipą umówię się za dwa lata jak już wszyscy zapomną co wczoraj laski nawyprawiały

Po raz kolejny sprawdza się powiedzenie że trzeźwa osoba nie bawi się równie dobrze jak te pijane, na nieszczęście tą trzeźwą byłam ja i przez pół nocy obiecywałam sobie że już nigdy w najbliższej przyszłości :

a)     nie pojawię się w tej knajpie, przez najbliższe kilka lat

b)     nie pójdę z nimi na imprezę wcześniej jak za dwa lata

Albowiem pięć kobiet, w tym dwie matki pierwszy raz od porodu pozostawiły dzieci swe z ojcami i w rajd się udały, efektem czego przedawkowały ze szczęścia z odzyskanej chwilowo wolności piwo co skutkowało odśpiewaniem w knajpie połowy przebojów z lat chyba 60-tych, bo akurat takie w knajpie nam zapodali,

Śpiewy tak ubawiły właściciela knajpy że do stolika nam podesłał spora dawkę piwa, specjalnie nie uwierzyłyśmy że to gratis ale rachunek końcowy faktycznie tego piwa nie zawierał,

Widok koleżanki moja stanowiły przezabawny, bawiły się tak doskonale że wykonały nawet popisowy taniec pomiędzy stolikami który przyjęty został gromkimi brawami pozostałej klienteli,

Tia stanowiły niesamowity widok, siedziałam i śmiałam się nie mniej od nich, choć do głowy mi nie przyszło szaleć po knajpie, chyba za poważna chwilami jestem....

No nic może to chwilowe i mi przejdzie,

Generalnie jak byśmy chciały to szef lokalu zaprosił nas na piątkową imprezę w podziemiach lokalu, wstęp mamy wolny i alkohol tez darmo, tak mu się spodobały.........

poniedziałek, 30 stycznia 2006

a pieprze to wszystko

znowu poniedziałek,

kto to wogóle wymyslił żeby zaczynać tydzień od poniedziałku,

nie można tego było nazwać inaczej, taka środa dajmy na to ma o wiele milszy wydzwięk, od razu wiemy że połowa tygodnia i niedługo weekend,

no to wnosze taki apel żeby po niedzieli była zaraz środa a potem to już normalka , weekend.........

a na pocieszenie zostaje mi świadomośc że lalki znowu zmieniły termin spotkania, NA DZIŚ żeby zabawniej było, całe szczęście że powiedziały mi o tym już wczoraj wieczorem.....

a po drugie szczęście od wtorku zaczynam coś ze soba robić, dośc tego patrzenia w pustke, przecież jesli on nawet wróci to zauważy po pierwsze że

a) schudłam okrutnie, a już wczesniej był zdania że jestem przy nim malutka taka i wogóle źle wyglądam,

b) mam okropna fryzurę, znaczy tego pewnie nie zauważy, dla niego jak moje włosy sa tej właśnie długości to moga byc jakiekolwiek i tak sa doskonałe,

c) całkiem leniwa sie zrobiłam, ani rower - no bo zimno, ani siłownia - bo mi sie nie chce,

więc od jutra razem z drugą A idziemy sie za siebie zabrać, znaczy aerobik dwa razy w tygodniu po godzinie, mam nadzieje że przeżyję....

niedziela, 29 stycznia 2006

Najbardziej chciałabym napisać mu , wykrzyczeć przez telefon

KOCHAM CIĘ

baranie jeden, jak mogłeś

jak mogłeś powiedzieć że , tak będzie lepiej, że nie masz prawa oczekiwać że będę czekać.

kurwa no ,

i tak siedzę i czekam,

tylko na co???

nadzieja matką głupich, moją ukochaną matką

jestem naiwna bo ciagle wierzę , wierzę że wróci,

że zrozumie że nie da sie uciec od uczuć, poprostu sie nie da, można je zagłuszyć na jakiś czas, ale uciec się nie da,

nawet nie musi wracać, przecież mnie w tym kraju nic nie trzyma, jedno słowo wystarczyło by żebym spakowala walizki i wyjechała

tylko to jedno słowo, musi powiedzieć on, a nie wmawiać sobie i mnie że nie może wymagać ode mnie poswięcenia..........

nic nie poswięcam, bo nic nie jest ważniejsze

jedno słowo.....................

nie musi mówic że mnie kocha, nie musi, wiem o tym, powtórzył to wiele razy,

okazał na milion sposobów, nawet teraz chroni mnie przed samym sobą, nie pytając czy ja tego chcę,

a ja nie chcę żeby mnie chronił chcę żeby był ze mną.

czwartek, 26 stycznia 2006

Uhm no tak, butów nie kupiłam, nie to żebym nie chciała, tylko nie miałam czasu

To się tylko tak wydaje ze oni sobie wyjeżdżają a ja zostaje…

Pf

alfa i omega na trzy firmy

Pfff

 z czego w jednej jestem sama

w drugiej mnie nazwali szpiegiem, jeden jedyny raz, nikt mi nie będzie takimi tekstami rzucać, się nie dam, nie urodziłam się wczoraj i jak ich mam kontrolować to tak będzie czy im się to podoba czy nie, mam gdzieś ich rozwalone w ten sposób poczucie ważności, ego czy co tam jeszcze maja, generalnie 80 % z nich gdyby spadło ze swego EGO na swoje IQ to by się ZABIŁO………….

z trzeciej ciągle dzwonią bo coś tam….

do dupy z takim zajęciem

dzwonie do szefa zapytać „jak tam w hotelu, bo podobno wody w mieście nie ma????”

odpowiedź się nie nadaje do publikacji……….

I tyle, na jeden dzień wystarczy, zaraz ide spać, 13 godz w pracy to aż za dość jak dla mnie a jutro czeka mnie powtórka z rozrywki……….

środa, 25 stycznia 2006
Jak szaleć to na całego, szef wyjechał na targi, się go wczoraj pytam

-"szefieeeee a co mi szef z targów przywiezie?"
- cegłe....- usłyszałam w odpowiedzi, no ja nie wiem co maja cegły do mojej pracy, ale faktem jest ze szef firm posiada dwie i jedzie na targi jakby z tej drugiej, no to akurat cegła tam pasuje.
Ale sie wcale nie przejełam bo jednocześnie zostawił mi karty kredytowe, więc żeby nie było zapytałam:

- a szef to sie spodziewa zastac po powrocie jakies dostępne środki na tych kartach????
- yyyeeee tego nooooooo wypadałaby - tylko jekną, nie wypadł przekonywujaco więc poszłam dzis na zakupy i zaszalałam, kupiłam
koperty...sztuk sporo wszelkich rozmiarów, no tyle mi potrzebne było, i sie teraz zastanawiam jak pójde i zapłacę taka kartą za prywatne buty to sie na mnie obrazi????


 
1 , 2 , 3